Kobiece debiuty kina ukraińskiego idą w świat

„Współczesne kino ukraińskie? A ono istnieje?” To typowa odpowiedź moich przyjaciół na pytanie, jakie ostatnio zrealizowane filmy ukraińskie oglądali. Szczerze mówiąc, odpowie tak co drugi Ukrainiec, który nie jest związany z kinem lub się nim specjalnie nie interesuje. Może o serialach jeszcze ktoś coś słyszał, bo ich w telewizji nie brakuje, ale kino fabularne jest już znane tylko wyrafinowanym widzom. I nie da się ukryć, że sama myślałam podobne, dopóki nie rozpoczęłam studiów na Uniwersytecie Teatralnym w Kijowie.

Koniec kina?

Wraz z końcem 2018 roku z kulturalnej mapy Krakowa znikła jedna ze świątyń dziesiątej muzy. Krakowskie Centrum Kinowe ARS musiało pożegnać się z dotychczasową lokalizacją u zbiegu ulic świętego Jana i świętego Tomasza, w samym sercu Rynku. Instytucja przegrała nierówną walkę o byt, w której zmierzyła się z nieporównywalnie silniejszym przeciwnikiem – branżą deweloperską.

Zgadnij, kto przyjdzie na obiad – podróż w stronę Bukaresztu i rumuńskiej nowej fali

Błąkam się po ulicach Bukaresztu. Przyjechałam tu po przeczytaniu reportażu Małgorzaty Rejmer, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście to miasto jest jak ciastko – słodkie w środku, z gorzką polewą na zewnątrz. Jak na razie niezbyt mnie zaskakuje. Architektura typowa dla stolicy – ładny budynek, brzydki i znów ładny. Korki na ulicach, graffiti na ścianach. Nie ma pelargonii w oknach, za to są żółte, nowojorskie taksówki.

Co się nie powie, to się dośpiewa. Romans „Zimnej wojny” z muzyka ludową

Tłok w tramwaju, a wśród dokuczliwego hałasu kół toczących się po nieszlifowanych, krakowskich szynach, niespodziewanie do moich uszu trafia delikatna linia melodyczna utworu Dwa serduszka, cztery oczy. Szybka lokalizacja źródła dźwięku – sprzęt grający sąsiada obok. Robi się miło w dwóch serduszkach: wspomnianego towarzysza podróży i moim, bo od lat polska muzyka filmowa nie panoszyła się tak poza ekranem.

Brytyjski folk horror

Lars Von Trier w kontrowersyjnym „Antychryście” (2009) ustami bohaterki stwierdza, że „natura jest kościołem szatana”. Choć duński reżyser nie jest bezpośrednio związany z folk horrorem, przytoczone wcześniej słowa, idealnie wyrażają ideę przyświecającą wszystkim filmom tego podgatunku. Natura z jej odwiecznymi prawami i nieokiełznaną siłą pozostaje tym elementem rzeczywistości, nad którym człowiek nie roztoczył jeszcze pełni władzy, co w świecie zdominowanym przez racjonalną myśl, może stanowić silne źródło lęku.

Irlandzkie świecidełka, czyli produkcje studia Cartoon Saloon

Wszyscy, którzy okazują zainteresowanie animacją, wymieniają Disneya, Pixara bądź Dreamworks, lub – gdy chcą popisać się znajomością tematu – Sony Pictures Animation czy Illumination, a jeśli planują wyjść poza granice Stanów Zjednoczonych i poczuć się bardziej światowo, do zestawienia dorzucają jeszcze Studio Ghibli. Niby nie ma w tym nic zadziwiającego, to właśnie filmy tych studiów królują na corocznych listach nominacji dla najlepszej animacji długometrażowej, choć po zwycięską statuetkę prawie zawsze wyciągają ręce Disney lub Pixar. Z drugiej strony ograniczenie się do śledzenia tylko kilku najsilniejszych graczy zamyka oczy na innych, równie ciekawych, albo nawet ciekawszych, bo pozwalających sobie na większą swobodę artystyczną i zabawę stylem.

Transcendencja w wydaniu amerykańskim. O twórczości Paula Schradera

Paul Schrader – weteran kina hollywoodzkiego – właśnie zdobył swoją pierwszą w karierze nominację do Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny. To prawdopodobnie najgłośniejszy triumf autorski w karierze 72-letniego twórcy. Jest to co najmniej zaskakujące, ponieważ najnowszy film Schradera (pozornie) zupełnie różni się od jego poprzednich, bliższych Hollywood utworów. Przemoc i perwersja zostały zastąpione duchowością i refleksją, a rozrywkowa narracja hollywoodzka wyparowuje, aby zrobić miejsce dla medytacyjnej formy rodem z kina europejskiego. Jak to zatem wytłumaczyć?