Czarne lustro: Bandersnatch

Czarne lustro: Bandersnatch to dreszczowiec o kierowaniu losem – wciągający i estetyczny, ale nie rewolucyjny. Żeby takim zostać, film powinien uczynić z widza drugiego reżysera, a nie zwiedzającego wesołe miasteczko gapowicza. Na razie pozorność wyborów dokonywanych przez widza („zalać komputer herbatą czy zniszczyć?”) jest błędem strategicznym twórców, który próbują go ukryć za ironiczną baśnią o iluzoryczności ludzkiej swobody. „Czarne lustro: Bandersnatch” (2018, reż. David Slade)

Goń, dziewczyno

Nowy film Agnieszki Smoczyńskiej, napisany przez Gabrielę Muskałę, należy potraktować nie tylko jako stadium zaburzenia, jakim jest fuga dysocjacyjna, ale również jako baśń na temat kobiecej ucieczki. Uzupełnianie herstorii odbywa się w „Fudze” poprzez opowiadanie o losach Alicji/Kingi, która nie pamięta swojej przeszłości. Zostaje odnaleziona po dwóch latach i, nieco zmuszona przez rodzinę, powraca do dawnego życia. „Fuga” (2018, reż. Agnieszka Smoczyńska)

Green Book

„Green Book”, czyli historia dwóch mężczyzn, którzy różnią się od siebie wszystkim: od sposobu wypowiadania się aż po zasobność portfela, który staje się powodem skrzyżowania ich ścieżek. Każdy przebyty kilometr zapewnia widzowi nowy powód do śmiechu, a jest ich przed bohaterami sporo. Mimo tego Peter Farrelly nie trywializuje poruszanych w filmie tematów i nie boi się brutalności, pozostawiając widza w optymistycznym nastroju. „Green Book” (2018, reż. Peter Farrelly)

Climax

Cli – max. Maximum doznań, minimum refleksji. Gaspar Noé wlewa tancerzom sangríę do gardła i… ekstaza, która następuje szybko, pozostawia uczucie pustki. Jeśli wybierasz się na tę imprezę, to zostań dla cekinów i tańca – wyjdź, zanim trzeba będzie sprzątać wymiociny, trupy i stracony potencjał filmowy. „Climax” (2018, reż. Gaspar Noé)

Kafarnaum

W swoim najnowszym filmie libańska reżyserka Nadine Labaki oczami dziecka przedstawia współczesny obraz życia w rodzimym kraju, powalając publiczność na kolana i odzierając ze złudzeń. Zaserwowane ”życie jak na dłoni” mimo swojej ciężkostrawności trafia w serca nawet najtwardszego widza. ,,Kafarnaum’’ (2018, reż. Nadine Labaki)

Nie otwieraj oczu

Lęk przed macierzyństwem w czasie zagłady, atakiem biologicznym oraz przed zarazą w jednym, czyli autorska wizja Susanne Bier na temat apokalipsy, zahaczająca nieco o wciąż modną dystopię, w połączeniu ze sprawnie prowadzoną narracją, przeciętną grą aktorską i poprawnymi zdjęciami; finalnie otrzymujemy nijakie kino z pogranicza sci-fi i thrillera. „Nie otwieraj oczu” (2018, reż. Susanne Bier)

Bohemian Rhapsody

Kleszcz – zwierzę obrzydliwe i bezużyteczne, które, by przeżyć, musi pasożytować na czym popadnie. Jego filmowym ekwiwalentem byłoby bez wątpienia „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera, bezwstydnie żerujące na największych hitach grupy Queen, od siebie dodając jedynie wrażliwość i logikę godne stawonoga. „Bohemian Rhapsody” (2018, reż. Bryan Singer)

Fuga

Po kolorowym kiczu i piosenkach „Córek Dancingu” Agnieszka Smoczyńska opowiada kolejną historię w bardziej szarych kadrach. Towarzysząca jej w procesie twórczym Gabriela Muskała sprawdza się zarówno jako twórczyni scenariusza, jak i główna aktorka, która swoją rolą ożywia napisane słowa. Jej Alicja-Kinga porusza się po ekranie oderwana emocjonalnie od innych bohaterów, a jednocześnie wywołuje szeroką gamę emocji u widza. Burząc i na powrót budując swoją tożsamość, wchodzi konflikt ze swoim starym życiem, egzystuje tymczasowo w teraźniejszym i poszukuje przyszłego. Film staje się studium nieustannego zapominania i przypominania sobie o elementach składowych własnego ja. „Fuga” (2018, reż. Agnieszka Smoczyńska)

Mój piękny syn

Film Felixa Van Groeningena to opowieść o młodocianym narkomanie, którego wzloty i upadki w walce z nałogiem wystawiają na ciężką próbę jego emocjonalną więź z ojcem. Ta przejmująca słodko-gorzka filmowa batalia z uzależnieniem, gdzie stawką jest życie ukochanego dziecka, przedstawia losy rodziny, która w obliczu nawarstwiających się rozczarowań, paradoksalnie umacnia swe więzi w cierpieniu, dokonując na ekranie definicji miłości absolutnej. „Mój piękny syn” (2018, reż. Felix Van Groeningen)

Oni

Reżyser „Boskiego” po raz kolejny zagłębia się w meandry włoskiej polityki. Długo oczekiwany obraz okazuje się jednak co najmniej mierny. Zamiast ciekawej opowieści o barwnym polityku, jakim jest Silvio Berlusconi – otrzymujemy kolejną opowieść o starości i zdawaniu sobie sprawy, iż wszystko ma swój kres. Filmu nie ratuje ani świetny Toni Servillo, ani nawet plejada nagich ciał pięknych modelek. Tym razem sztuczki Sorrentina zawodzą – miał być film z głębią, wyszło wielkie bla bla bla. „Oni” (2018, reż. Paolo Sorrentino)

Zabawa, zabawa

Polski alkoholizm to domena nie tylko mężczyzn z nizin społecznych, o czym przekonuje Kinga Dębska w pierwszy filmie o kobiecych udrękach z mocnymi trunkami. Tragikomiczny styl obrany przez reżyserkę przełamuje sztampowy patos nieudanym żartem, który momentami przeszkadza w odbiorze traumatycznych scen wymagających powagi i refleksji. Sytuację ratuje pierwszorzędne aktorstwo, przy jednoczesnym braku ukazania motywacji głównych bohaterów. „Zabawa, zabawa” to najpoważniejszy film w dorobku Kingi Dębskiej, ale przy tym – niestety –  do bólu przeciętny. „Zabawa, zabawa” (2019, reż. Kinga Dębska)

Płomienie

Utkany z sugestii thriller, który podsyca ciekawość i spala oczekiwania widza. Powolne studium relacji klasowych, testujące cierpliwość odbiorcy. Filmowa pantomima, która każe nam kwestionować rzeczywistość. W rękach koreańskiego reżysera Płomienie przybierają najróżniejsze kształty, pozostawiając za sobą smugę satysfakcjonującego niedopowiedzenia. „Płomienie” (2018, reż. Chang-dong Lee)

Winni

Dwa pokoje, mężczyzna ze słuchawkami, kubek kawy i ogromny budżet za rachunek telefoniczny. Potencjalnie najgorszy pomysł na thriller wszech czasów, a w rzeczywistości zjawiskowy debiut reżyserski. „Winni” to film o irytującej, w dużej mierze również widza, bezsilności oraz wykańczającej walce z samym sobą, zarówno o honor, jak i wybaczenie. “Winni” (2018, reż. Gustav Möller)

Aquaman

Filmowe Uniwersum DC wreszcie wstaje z kolan i robi to z uśmiechem na ustach. Snyderowska emo-stylistyka ustępuje miejsca feerii barw i olśniewającym pomysłom scenograficznym, a James Wan bezbłędnie inscenizuje sceny akcji. Prościutka fabuła nie przeszkadza, aby na tym filmie, cytując klasyka, „bawić się jak prosię”. Blockbuster roku. „Aquaman” (2018, reż. J. Wan)

Pozostać sobą

Kino coming of age długo musiało czekać na rzetelną realizację wątków lesbijskich. Na szczęście, pojawiła się historia Cameron Post. Życie tytułowej bohaterki zmienia się, gdy zostaje przyłapana w ramionach koleżanki. Konserwatywne otoczenie natychmiast odsyła nastolatkę do ośrodka resocjalizującego grzeszną młodzież. Bo seks, jak wiadomo, a zwłaszcza ten nie heteroseksualny, jest jednoznaczny z igraniem z szatanem. „Złe wychowanie Cameron Post” (2018, reż. Desiree Akhavan)