Kobiece debiuty kina ukraińskiego idą w świat

„Współczesne kino ukraińskie? A ono istnieje?” To typowa odpowiedź moich przyjaciół na pytanie, jakie ostatnio zrealizowane filmy ukraińskie oglądali. Szczerze mówiąc, odpowie tak co drugi Ukrainiec, który nie jest związany z kinem lub się nim specjalnie nie interesuje. Może o serialach jeszcze ktoś coś słyszał, bo ich w telewizji nie brakuje, ale kino fabularne jest już znane tylko wyrafinowanym widzom. I nie da się ukryć, że sama myślałam podobne, dopóki nie rozpoczęłam studiów na Uniwersytecie Teatralnym w Kijowie.

Otóż kino ukraińskie istnieje i nawet otrzymuje częściowe dotacje od państwa. Każdego roku zwiększa się ilość produkowanych filmów. Rekordowym okazał się 2017, kiedy zrealizowano 34 filmy fabularne. Filmy te niestety nie wytrzymują konkurencji z produkcjami zagranicznymi i nie przynoszą zysku finansowego (chyba że chodzi o komedie z udziałem popularnych aktorów). Mówiąc inaczej, jeśli widz ma wybór pomiędzy blockbusterem czy komedią amerykańską a filmem ukraińskim – prawie zawsze wybiera to pierwsze, ponieważ nie spodziewa się po tych drugich niczego dobrego. Czasem jest to słuszna decyzja, czasem nie. Na szczęście, jak pokazują to międzynarodowe festiwale filmowe, są w Ukrainie reżyserzy znani i cenieni zagranicą. Ponadto w 2017 roku na każdym festiwalu międzynarodowym klasy „A” wyświetlane były filmy ukraińskie. I chociaż często można usłyszeć, że reżyseria to zawód nie dla kobiet, to właśnie kobiece produkcje w ukraińskim kinie zostały najbardziej docenione i nagrodzone zagranicą wśród debiutanckich filmów fabularnych. Jak uważa jedna z reżyserek, Marysia Nikitiuk „w rzeczywistości dla kina nie jest ważne, kim jesteś – kobietą czy mężczyzną, tylko by film został nakręcony we wspaniały sposób”.

Wspomniane kobiece debiuty to między innymi „Strimholov” Mariny Stepańskiej, po raz pierwszy pokazany na festiwalu w Karlowych Warach w 2017 oraz „Kiedy drzewa padają” Marysi Nikitiuk, którego premiera odbyła się na Berlinale 2018. „Strimholov” to pierwszy pełnometrażowy film młodej ukraińskiej reżyserki, która zrealizowała już kilka krótkometrażówek. W czasie trwania wojny we wschodniej części Ukrainy, kiedy większość reżyserów starała się wybierać tematy nawiązujące do spraw narodowych (filmy o takiej tematyce szybciej wygrają państwowy pitching i otrzymają dofinansowanie), Stepańska była pierwszą reżyserką, która obeszła system i stworzyła scenariusz wychodzący poza schematy. Następnie nakręciła film o antybohaterach, czyli tych, którzy nie pragną być wojennymi gierojami, a po prostu poddają się losowi oraz okolicznościom.

Uzależniony od alkoholu, ale utalentowany muzyk Anton (główny bohater), któremu nie układało się za granicą, wraca na Ukrainę, żeby leczyć pod Kijowem swoje uzależnienie. Dziadek chłopca decyduje się odwieźć go na wieś, jak najdalej od wielkiego miasta i związanych z nim pokus. Tymczasem Katia (główna bohaterka), która wynajmuje mieszkanie na Trojeszczynie (najbardziej monotonna i nielubiana przez większość mieszkańców Kijowa dzielnica), też stara się odnaleźć siebie. Ma ona nadzieję zacząć nowe życie w Berlinie. Losy bohaterów zmienia ich przypadkowe spotkanie.

Cytując reżyserkę Stepańską, film ten ma charakter autobiograficzny w odniesieniu do tematu, choć nie samych zawartych w nim faktów i wydarzeń. Artystkę pochłaniało zagadnienie twórczości i poszukiwań własnej tożsamości, dlatego też wątki te znalazły się w filmie. „Jest coś wspólnego między mną a trzema głównymi bohaterami – wszyscy oni reprezentują jakąś stronę mojego charakteru” – mówi Marina Stepańska. Film podejmuje też ważną kwestię wyboru, odnoszącą się do ówczesnej rzeczywistości i poczucia zagubienia po roku 2013, kiedy wielu młodych ludzi, i nie tylko, zastanawiało się nad opuszczeniem Ukrainy. Oczywiście z historią opowiedzianą w filmie przede wszystkim utożsami się ukraińska młodzież, ale festiwale międzynarodowe pokazały, że może być ona aktualna nie tylko dla Ukraińców. W jednym z wywiadów reżyserka powiedziała, że otrzymała dużo listów od widzów z zagranicy ze słowami: „ta historia jest o mnie”, gdzie centralną i uniwersalną była myśl, iż istnieje „tak dużo wyborów, że nie podejmuję żadnego z nich”. O sukcesie filmu świadczy fakt, że widzowie odnaleźli w nim siebie i swoją historię. To, że opowiada on o rzeczach trudnych i poważnych w lekki, prosty, a więc zrozumiały dla szerszej publiczności, sposób, jest jego główną cechą i siłą.

Po premierze na MFF w Karlowych Warach w 2017 roku film rozpoczął wędrówkę po festiwalach i salach kinowych, zachwycając kolejnych widzów i zbierając nagrody. Został pokazany w ponad dziesięciu różnych zakątkach świata, w rozmaitych sekcjach, otrzymując Jeanne Moreau Award (nagrodę publiczności) na Festival Premiers Plans d’Angers oraz wyróżnienie za najlepszy debiut na Ceau, Cinema! Film Festival in Timişoara i za najlepszy film na Burgas International Film Festival. Docenieni zostali także aktorzy – w 2017 Dasza Płachtij otrzymała narodową ukraińską nagrodę – „Złotą Dżigę”, dla najlepszej aktorki oraz Best Actress Award na Festival International de Cinéma d’Auteur de Rabat w Maroko.

„Kiedy drzewa padają” to również kobiecy debiut, którego premiera odbyła się na Berlinale w lutym 2018. Podobnie jak w przypadku „Strimhołov” scenariusz do filmu napisała sama reżyserka – 32-letnia Ukrainka, Marysia Nikitiuk. W 2014 otrzymała nagrodę The Best Film Project Award na Odessa International Film Festival. Był to pierwszy sukces przyszłego filmu, zrealizowanego w koprodukcji z Polską i Macedonią przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W 2016 roku artystka otrzymała Nagrodę ScripTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego dla najlepszego scenariusza Europy Wschodniej przyznawaną podczas Festiwalu Filmowego w Cannes. Film opowiada historię o postradzieckich tradycjach i nawykach oraz przekraczaniu strefy komfortu. Główną bohaterkę, Łarysę, zagrała młoda, ale bardzo ambitna aktorka, Anastazja Pustowit. Sama odtwórczyni głównej roli uważa, że to właśnie reżyserka Marysia Nikitiuk odkryła ją przed nią samą.

Historia Łarysy to typowa opowieść co drugiej ukraińskiej kobiety urodzonej na wsi, gdzie każdy wie więcej o sąsiedzie, niż o sobie. Dziewczyna zakochuje się w młodym przystojnym bandycie o nazwisku Szram (Maksym Samczyk). Kochankowie zajmują się głównie uprawianiem seksu w krzakach i na drzewach (!) tak często, jak mają na to ochotę. Z tego powodu bohaterka zostaje osądzona przez swoją matkę i babcię. Kobiety wstydzą się jej przed sąsiadami oraz mieszkańcami całej wsi, którzy nazywają dziewczynę prostytutką niegodną szacunku i poważania. Film często określano erotycznym dramatem z powodu dużej ilości scen seksu pokazanego jednakże w bardzo piękny i estetyczny sposób. Podczas Q&A na festiwalu w Odessie jeden z widzów powiedział nawet do mikrofonu: „Dziękuję za smaczny seks na ekranie”. Często omawiana i wyróżniona na festiwalach za stronę wizualną była też praca operatora. Nie można się z tym nie zgodzić oraz nie zachwycać poszczególnymi scenami, które po oglądnięciu filmu długo zostają przed oczami. Połączenie wyobraźni reżyserki Nikitiuk z kunsztem jednego z najlepszych polskich autorów zdjęć, Michała Englerta, dało prawdziwie magiczny efekt. Film przekonuje widzów, jak ważna jest walka o własne marzenia i jak nieważne jest to, co o tym myślą inni.

Również i ten film został uhonorowany za reżyserię na 17th.Cinedays Festival of European Film 2018 w Macedonii, a pierwszą nagrodę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej otrzymała Anastazja Pustowit na festiwalu w Odessie oraz na festiwalu IFFI 2018 w Indiach. To dopiero początek drogi tej bardzo świeżej produkcji, na przed którą prawdopodobnie jeszcze wiele sukcesów.

Na zachodzie Ukraina kojarzy się z wojną, ekonomicznym i socjalnym kryzysem – inaczej mówiąc z kwestiami politycznymi i to niestety w dość negatywnym sensie. Ale, na szczęście, to niepełny obraz Ukrainy, ponieważ nie tylko wojną, morderstwami i rozpaczą ludzi żyjemy. I dlatego tak cieszy fakt, że wspomniane reżyserki nie poprzestały na publicystyce i zrezygnowały w swoich filmach ze wspomnianych tematów. Ich filmy dały możliwość zaprezentowania Ukrainy z innej strony, pokazania czegoś, co jest uczuciowe, prawdziwe i subtelne, odwołujące się kobiecej wrażliwości. Przyniosło to pozytywny efekt, skoro historie te okazały się bliskie nie tylko Ukraińcom. Można mieś nadzieję, że sukces tych filmów to jeszcze jeden krok kina ukraińskiego w dobrym kierunku. A dalej może być tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *