Musimy porozmawiać o tolerancji – „Girl” (2018) reż. Lukas Dhont

Simona Dymek: „Girl” – canneński zwycięzca sekcji Un Certain Regard – przedstawia historię nastoletniej Lary, która pragnie zostać baletnicą. Połączenie okresu dojrzewania i szkoły baletowej to wystarczająco wymagające doświadczenie dla bohaterki. Tutaj dodany zostaje jeszcze trud związany z życiem w obcym, chłopięcym ciele, oczekiwaniem na końcową operację zmiany płci oraz poszukiwaniem własnej tożsamości i seksualności.

Paweł Pachla: Idąc do kina, miałem w głowie oskarżenia kierowane w stronę filmu odnośnie obnażania cielesności nieletnich, które pojawiły się chociażby na forum Filmwebu. Zupełnie nietrafione. Jedyną rzeczą, którą Dhont obnaża w swoim filmie jest smutny paradoks tolerancji. Wbrew pozorom, demaskuje ją subtelnościami, które wybrzmiewają najmocniej dopiero po seansie. Tolerujemy, bo? To modne? To poprawne? Czy po prostu jesteśmy tolerancyjni?

Simona Dymek: Tolerancja w świecie Lary jest pustym, nic nieznaczącym słowem. W dzisiejszych czasach w szkole artystycznej bycie rasistą czy homofobem jest zwyczajnie niemodne. Świat, w którym wszyscy są tolerancyjni brzmi jak raj. Szybko się jednak okazuje, że ma on z nim niewiele wspólnego. Młodzi ludzie są modni i mają świadomość, że wszyscy są równi, że każdy ma prawo do bycia sobą, ale nadal nie wiedzą, czym jest empatia i zwykła, ludzka wrażliwość. Do czasu seansu marzyłam o tolerancyjnym świecie, lecz po filmie wiem, że sama tolerancja i nawoływanie do niej nie uczyni świata lepszym…

Paweł Pachla: … i bardziej otwartym. Jeszcze mocniej wstrząsa chyba postawa samych dorosłych. Przez cały film obserwujemy bliską relację pomiędzy córką i wspierającym ojcem, zadając sobie jednocześnie pytania o matkę. Stchórzyła? Najbardziej niekomfortowa cisza zapada zaś w momencie, gdy z ust nauczyciela padają słowa „czy komuś przeszkadza, że Lara…”. Niby nikt na sali się nie zgłasza, ale czuć wiszące w powietrzu upokorzenie, wynikające z publicznego sprowadzenia do pozycji „innego” – kogoś wyłamującego się binarnego porządku? płci. Mam wrażenie, że to bardzo ważny film, bo nie skupia się na nietolerancji samej w sobie. Bardziej na nietolerancji już tolerancyjnego „zachodniego” świata. Brzmi strasznie, prawda?

Simona Dymek: Dla mnie Girl to surowe, dojrzałe spojrzenie na otaczający nas świat, połączone z burzliwą, nastoletnią perspektywą głównej bohaterki. Film wpisuje się w nurt kina o dojrzewaniu, jednocześnie podkreślając punkt widzenia osoby transseksualnej. Pokazuje ból i cierpienie związane z dorastaniem, brak zrozumienia ze strony rówieśników i dorosłych oraz potworną samotność. Warto zobaczyć ten film właśnie z takiej perspektywy. Dla jednych może być cenną lekcją empatii, dla mnie był brutalną lekcją życia, po której będę patrzeć na świat z jeszcze większym niepokojem.

Paweł Pachla: Oba wrażenia to efekt unikania półśrodków, szczególnie w zakończeniu, a reżyser choć odpowiednio delikatny w obrazowaniu problemów Lary, paradoksalnie jest jednocześnie wystarczająco dosadny. Dość odważnie konfrontuje nas z postrzeganiem szeroko rozumianego queeru, w którym zamyka nastoletnią bohaterkę – bardziej porywczą niż dorosły, mniej doświadczoną i nie aż tak odporną na niesprawiedliwe spojrzenia osób trzecich. Uwielbiam takie debiuty – świeże, nieco chłodne i stające naprzeciw mnie.

Rozmawiali: Simona Dymek, Paweł Pachla

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *